poniedziałek, 5 stycznia 2015

Święta za nami – czas pomyśleć o kolejnych


Według badania przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte na świąteczne wydatki w 2014 planowaliśmy przeznaczyć prawie 1 160 złotych. W 2013 roku na prezenty, żywność i spotkania z najbliższymi wydaliśmy około 1 030 złotych, czyli mniej więcej o 100 złotych mniej niż wynikało to z wcześniejszej prognozy. Deloitte zwraca w swoim opracowaniu uwagę, że kwota, którą co roku przeznaczmy na zorganizowanie świąt, jest tylko niewiele niższa od przeciętnego dochodu rozporządzalnego (to pieniądze, które pozostają do naszej dyspozycji po odliczeniu wszystkich kosztów stałych). Według GUS wynosi on 1 299 złotych.

Oczywiście wiele osób na prezenty i przygotowanie świątecznych posiłków wyda o wiele więcej. Są również tacy, dla których wygospodarowanie takiej kwoty z domowego budżetu jest nie do zrealizowania. Niestety, w takiej sytuacji nie zawsze decydujemy się na ograniczenie wydatków i zorganizowanie skromniejszych świąt. Zdecydowanie gorszym rozwiązaniem, do którego bez skrupułów zachęcają nas banki i inne instytucje, jest sfinansowanie wszystkich potrzeb ze środków pochodzących z pożyczki.



  • W reklamach kredytów banki, co troku, kuszą specjalnymi ofertami z niskim oprocentowaniem i na preferencyjnych warunkach dla stałych klientów. Taki świąteczny kredyt dostaniemy szybko i bez zbędnych formalności. 
  •  Droższe prezenty, np. sprzęt elektroniczny, możemy kupić na raty – formalności załatwi za nas pracownik sklepu w którym dokonujemy zakupu. Dzięki temu nie musimy nawet biegać po bankach. Zakupy na raty są obecnie łatwo dostępne nawet jeśli kupujemy przez internet. Decyzję możemy dostać zaledwie w kilkanaście minut. Niektóre promocje pozwalają nam odłożyć spłatę pierwszej raty nawet do wiosny, dzięki czemu święta spędzamy w złudnym przekonaniu o braku jakichkolwiek zobowiązań. 
  •  Firmy pożyczkowe działające na rynku pozabankowym również oferują swoją pomoc – pożyczką szybko i na krótko. Pieniądze na nasze konto mogą trafić nawet w kilkanaście minut, a wszystkie formalności załatwimy przez internet – bez wychodzenia z domu. Jeśli skorzystamy z promocji, to oddamy tylko tyle ile pożyczyliśmy (no chyba, że nie zdążymy zwrócić pieniędzy na czas).

Niestety, każdą pożyczkę wcześniej czy później trzeba zwrócić i to wraz z odsetkami. Pożyczając 1 200 złotych na 12 miesięcy z oprocentowaniem 12 procent w skali roku miesięcznie musimy oddać do banku 107 złotych. Niby niewiele, jednak łączny koszt odsetkowy wyniesie nas 84 złote

12 procent to jednak maksymalne możliwe obecnie oprocentowanie kredytu – zgodnie z ustawą antylichwiarską nie może ono przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej, która na dzień dzisiejszy wynosi 3 procent. Oznacza to, że może nam się udać uzyskać tańszy kredyt. Co prawda w grudniu 2014 roku najtańszy był oprocentowany 5 procent w skali roku, to jednak trudno przewidzieć, ile będą wynosiły stopy procentowe pod koniec roku i jaką, w tym czasie, ofertę będą miały banki. Poza tym banki wolą, jeśli pożyczamy dużo i na długo i głównie dla takich pożyczek oferują najlepsze warunki.

Musimy również pamiętać, że do kosztów kredytu zazwyczaj trzeba doliczyć prowizję za jego uruchomienie i koszt ubezpieczenia, które często jest obowiązkowe. Prowizja wyniesie średnio od 3 do 5 procent, czyli jakieś 36 do 60 złotych. Musimy jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do oprocentowania jej wysokość nie jest w żaden sposób regulowana i może wynieść nawet kilkanaście procent. Ubezpieczenie, to przynajmniej kilkadziesiąt złotych za cały okres spłaty. Niektóre banki poproszą nas, poza tym, o założenie rachunku i jego regularne zasilanie lub naliczą stałą miesięczną opłatę za obsługę pożyczki. W ten sposób roczny koszt rośnie nawet do kilkuset złotych.

Jeśli potrzebujemy niewielką kwotę (np. zabrakło nam 200 – 300 złotych), będziemy w stanie zwrócić ją w ciągu 2 do 4 tygodni, to możemy rozważyć oferty firm działających na rynku pozabankowym. Jeśli jesteśmy nowym klientem, to możemy się załapać na promocję „pierwsza pożyczka gratis”.  Przed ostatnimi świętami opcję taką oferowało aż 13 firm. Dzięki niej oddamy tylko tyle ile pożyczyliśmy. Musimy tylko pamiętać o terminowej spłacie, każda zwłoka będzie nas słono kosztować.

Bezpłatna pożyczka, to w zasadzie jedyny przypadek, gdy w ogóle możemy brać pod uwagę produkt pozabankowy, w innej sytuacji może on być niebezpieczny dla naszego budżetu i przede wszystkim bardzo drogi. 

Już wkrótce przedstawię zagrożenia wynikające z korzystania z usług firm działających na rynku pozabankowym i sposoby na ograniczenie ryzyka.

Pożyczka na kwotę 1 200 złotych w instytucjach pozabankowych będzie dostępna jeśli skorzystamy z usług tej samej firmy przynajmniej 2 raz (nowy klient może zazwyczaj pożyczyć kilkaset złotych). Po miesiącu musimy jednak oddać całą kwotę powiększoną o opłaty. Te mogą wynieść nawet 360 złotych. Oznacza to, że pożyczając przed świętami, do zwrotu już w pierwszej połowie stycznia mamy nie 1 200 zł, ale prawie 1 600 zł.

Zamiast się zadłużać przed samymi świętami lepiej już teraz zacząć oszczędzać. Żeby w ciągu 12 miesięcy uzbierać potrzebne nam 1 200 złotych wystarczy co miesiąc odkładać zaledwie 100 złotych.

W najbliższym czasie przedstawię proste sposoby, w jaki sposób, bez wyrzeczeń, wygospodarować potrzebne nam 100 złotych miesięcznie. 

Warto też zaplanować wydatki z dużym wyprzedzeniem. Oczywiście nie kupimy na zapas jedzenia, ale prezenty możemy zacząć kupować nawet kilka miesięcy wcześniej. Po pierwsze może być taniej, po drugie unikniemy nerwów i robienia zakupów zatłoczonych galeriach, a po trzecie jeden prezent w miesiącu będzie dla naszego portfela łatwiejszy do udźwignięcia niż kupno wszystkich na raz i to w momencie, gdy i tak mamy sporo innych wydatków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz